Indie: Spełnione marzenie o Auroville
Czy znacie to miejsce? Może z jakiegoś programu? Może z reportażu o Indiach? To miejsce dość niezwykłe, eksterytorialne jak Watykan na terenie Włoch. To enklawa komuny, wspólnoty, sekty, jak kto woli, która postanowiła żyć medytując, ale bez religii, w świecie pokoju, tolerancji i bez narodowości. Można się tu wprowadzić na rok, potem albo można zostać i kupić grunt, albo wyprowdzić. Trzeba umieć coś robić. Ja szyję, więc bym się nadawała. Auroville się rozwija, ukończono park, gdzie mieszkańcy wisoki się spotykają i medytują, mogą, nie muszą. Ćwiczą koncentrację. Jogę. Było ich 150, teraz ponad 3300. Coś dla idealistów mających dość przebodźcowanego świata. Są tu ludzie z różnych stron świata, często tacy, co już w życiu wiele osiągnęli i szukają zmiany. Mają tu butiki dla turystów, kafeterie, produkują pamiątki, ubrania. Są samowystarczalni. Opierają się na naukach filozofa Aurobindo Ghose dążącego do wykreaowania neutralnego miejsca do życia. Są enklawą kulturową, raczej mało mającą wspólnego z Indiami. Jest to ciekawy eksperyment, ale też fantastyczne miejsce z dala od wszystkiego. Nie oceniam, chcę zrozumieć. Ta zlota kulka na środku jest przeznaczona dla szukających w ciszy koncentracji. Coś jak z science-fiction. Wygląda to imponująco. Obecnie drążona jest fosa wokoło kompleksu, ma ją wypełniać woda morska. Wspaniale wygląda to na filmach z drona. Turyści mogą to zobaczyć z tarasu widokowego. Wszystko jest bardzo zadbane, bardziej po europejsku, niż po hindusku, ale też krowy spacerują i grzebią w śmieciach, więc coś tu jest niedograne. Czas tu się chyba zatrzymał jakieś 10 lat temu. Nowatorskie budynki się starzeją. Koncept jest ciekawy. Kojarzy mi się z podobnym budynkiem w Delhi: Świątynią w kształcie lotosu. Bahaizm. Pogodzenie religii. Indie zawsze przodowały w koncepcjach filozoficznych i jest ich tu tyle, że nie można się tu nudzić. I wciąż powstają nowe. Ta nadliczbowość i niepoliczalność bóstw, kultów i tradycji wciąż ewoluuje dzięki tolerancji i zrozumieniu dla innych. Stąd można do Indii jeździć kilka razy w roku i ciągle coś będzie nas zaskakiwać. Im bardziej się nam wydaje, że już coś rozumiemy, tym bardziej jesteśmy w błędzie. Dlatego ten kraj jest tak ciekawy. I wreszcie robi się dostępny. Tu się tyle dzieje, że mi ciężko zasnąć. Czas na mnie, dobranoc.

Komentarze
Prześlij komentarz