Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wietnam

Wietnam: Ćińciapre!

Obraz
Podobno coś tam się dzieje w Dubaju, na szczęście  zupełnie przypadkiem mam fajne zajęcie. Nie cierpię na bezrobocie. Bawię w Wietnamie. Dzisiaj rano mój przewodnik przywitał się chyba po polsku: "Ćińciapre", w ogóle nie skojarzyłam, że to po polsku. Cóż tu porabiam? No w sumie wszystko. Na bieganie niestety nie mam czasu. Od świtu do nocy jazda, robota, samolot, statek, jak nie prom, to sampany. Taka karma, cóż poradzić. Nie wnikajcie jak się tutaj znalazłam. Nie szukam pracy, nie muszę. Przyjechałam na jakieś 4 tygodnie, może wyjdzie z 5. Moje programy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tu Kambodża, tam północny Wietnam, tu znowu Sajgon. Jestem wszędzie. Stąd pewnie ta czapka-aureola. Nie wiem gdzie wyląduję za tydzień. Kwiecień sprzedany, maj też. Od 1 stycznia nie byłam w domu. Cały świat zwariował, dzisiaj pisał mi Ketut z Indonezji, że anulowali wycieczki i cierpi na bezrobocie. Im gorzej, tym u mnie więcej pracy. Ho Chi Minh mi najwyraźniej sprzyja. Parę zdjęć z komuni...

Wietnam: Harmider i chaos Hanoi.

Obraz
Hanoi tętni życiem. Za każdym razem mam hotel w nieco innej części miasta, więc nie brakuje mi miejsc do spacerów. Ovzywiście przechodzenie przez ulicę jest wyzwaniem. Tego trzeba się nauczyć. Pasy i światła są dekoracją. Trzeba wedrzeć się na jezdnię, pomiędzy motory i samochody i płynąć. Iść i się nie zatrzymywać. Nikt nas nie przepuści, oni nas będą wymijać, grunt to przeć do przodu, jak ryba skacząca poprzez niebezpieczne wodospady udająca się na tarl w górę rzeki, wbrew siłom natury, pod prąd. Za taką udrękę należy się co najmniej kawa z jajkiem, więc po kilku skrzyżowaniach siadam w knajpie. Tutejszy specjał to egg coffee, coś jak kawa z kogel-moglem. Pianka jest gruba i słodkawa. Nagle zmienia mi się perspektywa, można posiedzieć, jakby to powiedział Duńczyk: pohyggować. Obecnie więcej tu Chińczyków, Koreańczyków i Hindusów. To główne rynki skąd przybywają turyści do Wietnamu. Dominuje chiński Wielki Brat. W końcu to kraj komunistyczny. Zamówiłam mięsne kulki z serem, banh mi, c...

Wietnam: Uroki Ninh Binh

Obraz
Szczerze Ninh Binh mnie urzekło. To bardzo biedny region, więc rząd wietnamski stworzył tu nowe atrakcje turystyczne. Odwiedzamy stolicę Wietnamu z X wieku i dwie 600-letnie świątynie oraz starą pagodę Bich Dong oraz pływamy rzeką sampanami pośród zachwycających wapiennych skałek, ale atrakcje bardzo mi się podobają.  Poznajemy historię starej stolicy sprzed 1000 lat, upamiętnioną 2 świątyniami zbudowanymi ku czci 2 pierwszych cesarzy. Palą się kadzidła. Ludzie się modlą, nie jest to tylko atrakcja turystyczna!  Pagoda Bich Dong może nie jest najpiękniejsza, natomiast natura i otoczenie robią wrażenie. Staw z różowymi liliami wodnymi, symbol padołu i trudów życia na ziemi zaprasza nas do swiata sacrum. Powyżej pagoda w naturalnej jaskini: symbol granicy między światem ziemskim i pozaziemskim. Poprzez medytację można osiągnąć spokój, oderwać się od codzienności, skupić na swoim życiu wewnętrznym, unieść się wyżej. Trzeci poziom, gdzie prowadzą strome schody, jest jeszcze wyżej....