Posty

Holandia: Śladami generała Maczka

Obraz
Jeśli już dojedzie się do Bredy, to wypada odwiedzić polskie miejsca w tym mieście, które generał Stanisław Maczek odwiedzał. Są tu 3 cmentarze, gdzie mamy pochowanych naszych żołnierzy. Na jednym z nich od 2020 roku mamy też Memoriał, izbę pamięci o naszych bohaterach oraz grób samego generała, który zmarł długo po wojnie w wieku 102 lat, ale tu chciał być pochowany, ze swoimi.  Czemu mieszkańcy Bredy tak szanują Polaków? Otóż można było zbombardować miasto, zniszczyć jego historię i jego duszę, a żołnierze wyzwalając je walczyli z nazistami ulica po ulicy, by zachować starówkę. Za to nas tu cenią.  Wielu Polaków tu mieszkało przez 5 miesięcy po wyzwoleniu, a ich potomkowie są tu i dziś. Mówi się, że Breda, to najbardziej polskie miasto. W Katowicach mamy liceum imienia generała, gdzie bardzo ceni się jego imię i 3 nauczycielki z tej szkoły dzisiaj miały okazję zapalić znicz na grobie generała. Odwiedziliśmy też pobliski park, gdzie jest pomnik: orzeł polski pokonał niemiecki...

Wietnam: Ćińciapre!

Obraz
Podobno coś tam się dzieje w Dubaju, na szczęście  zupełnie przypadkiem mam fajne zajęcie. Nie cierpię na bezrobocie. Bawię w Wietnamie. Dzisiaj rano mój przewodnik przywitał się chyba po polsku: "Ćińciapre", w ogóle nie skojarzyłam, że to po polsku. Cóż tu porabiam? No w sumie wszystko. Na bieganie niestety nie mam czasu. Od świtu do nocy jazda, robota, samolot, statek, jak nie prom, to sampany. Taka karma, cóż poradzić. Nie wnikajcie jak się tutaj znalazłam. Nie szukam pracy, nie muszę. Przyjechałam na jakieś 4 tygodnie, może wyjdzie z 5. Moje programy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Tu Kambodża, tam północny Wietnam, tu znowu Sajgon. Jestem wszędzie. Stąd pewnie ta czapka-aureola. Nie wiem gdzie wyląduję za tydzień. Kwiecień sprzedany, maj też. Od 1 stycznia nie byłam w domu. Cały świat zwariował, dzisiaj pisał mi Ketut z Indonezji, że anulowali wycieczki i cierpi na bezrobocie. Im gorzej, tym u mnie więcej pracy. Ho Chi Minh mi najwyraźniej sprzyja. Parę zdjęć z komuni...

Rajlandia: Jaki tu pozorny spokój

Obraz
Wkrótce 8 lutego 2569: jak widać na zdjęciu z gazety, szykują się wybory. Mam kilka dni przerwy między grupami.  Zostałam w Bangkoku. Odpocząć. Nicnierobienie jest wyzwaniem. Zmieniłam hotel z 4* na tańszą opcję. Odkryłam, że w sumie, to chciało mi się odespać, zrobić sobie masaż bez ciągłego spoglądania na zegarek, zjeść mango z ryżem kleistym, poczuć się turystą we własnym mieście. Bangkok to moje miasto, jedno z najbardziej ulubionych. Nie do zwiedzania, do mieszkania.  Wieczorem ulice są tu chaotycznie zapchane ludźmi i pojazdami. Jest hałas i azjatycki tłok. W tym tłumie się topię. Centra handlowe są przeciążone. Tak jak w ciągu dnia jest tam za dnia spokojnie, to po 18h robi się bardzo ciasno. Niektóre domy handlowe mają po 7 pięter z tym samym towarem, na każdym tłum. Na ulice wylegają sprzedawcy ulicznego jedzenia. Tajowie pożywiają się o każdej porze dnia, jak są głodni, to może być 6h, 11h, 15h, nie koniecznie 12h30-14h i 19h-21h. Tam, gdzie rano jest zapchane od wóz...