Posty

Włochy: Kwietniowe 27 stopni w Ligurii

Obraz
Znowu zawitałam na włoskim rynku. Karmią dobrze, dziennie kolacja, urokliwy program, znośne hotele, ale grupa, pogoda i kierowca: wspaniali! Dzisiaj już szalejemy: 27 stopni! Cudowny termin, tuż przed majówką. Wszystko wygląda katalogowo w takim słońcu. Wczoraj opływałam Cinque Terre z malowniczymi domami zawieszonymi na klifach. To chyba był last minute przed wysokim sezonem. Portovenere jeszcze puste. Riomaggiore już dość zatłoczone. Via dell'Amore znowu jest czynna do Manaroli: kto chciał, dostał bilet bez problemu. Jest tylko 200 na pół godziny, warto kupić online. To kilometrowa trasa między dwoma miejscowościami. Polecam atrakcję. 10 euro, w sezonie więcej, także w weekendy. Barwne domy wciśnięte między skały są najbardziej malownicze od morza, więc podróż pociągiem może i jest szybka, ale zdecydowanie lepsza opcja to statek.  Udało się też w słońcu zobaczyć urocze i luksusowe Portofino. Lata tu nie byłam, nic się nie zmieniło. Jak na niski sezon było jednak już sporo ludzi....

Włochy: Skrzypce Paganiniego

Obraz
Dzisiejsze święto Wyzwolenia Włoch spędzam w Genui. To właśnie to miasto w 1945 roku odzyskali partyzanci. Mam sporo wolnego czasu na muzea i tak oto trafiam na wyjątkowe skrzypce Paganiniego, które tak kochał i które podarował rodzinnemu miastu. My mamy 1 Maja, Włosi 25 kwietnia. Obeszłam miasto, wypiłam przy okazji z 2 kawy, zjadłam lasagne z genueńskim pesto i zrobiłam 20000 kroków. Po drodze wgryzłam się w temat Paganiniego, co go przedstawili niczym diabła, bo miał taki talent, że szeptano, iż pomaga mu sam pan piekieł. Biedne dziecko zamknięte w pokoiku musiało ćwiczyć już w wieku 3 lat po 10-12 godzin dziennie. Ojciec liczył na zysk, zatrudniał najlepszych nauczycieli, a dzieciak ćwiczył do bólu. Miał wzloty i upadki, te ostatnie głównie przez kobiety, ale jego palce, długie i giętkie potrafiły tak grać, że wątpiono w jego naturalny talent i podejrzewano wsparcie sił pozaziemskich, a dokładniej piekielnych. Genua to rodzinne miasto mistrza. Dzięki Fabrizii, mojej przewodniczce o...