Oman: Jadeitowe morze, piaskowe góry, zielone oazy
Pierwsze skojarzenie z Omanu to kontrasty. Piach i zieleń. Rudo-czerwone górki wyłaniające się z mgły i oczka wodne bądź strumienie pośrodku księżycowego krajobrazu. Taki czystszy Egipt. Nie ma ulic z rynkiem, są klimatyzowane galerie handlowe, w niedziele czynne do 24h. Nowoczesny arabski kraj powstały z niczego. Nie ma rolnictwa, może prócz daktyli. Są odsalarnie wody, nowoczesne drogi i ledwo 5 milionów mieszkańców na terenie wielkości Polski. Kraj spokojny, godzący zwaśnionych sąsiadów, zachłystujący się modernizmem. Nie ma tu wieżowców, wysokościowców, jak w Dubaju. Ma być arabsko i tradycyjnie. Są białe posesje ogrodzone murem. Dzieci spod drzwi zabiera autobus do szkoły i tak samo je odwozi. Tu przez 50 lat rządził sułtan, który wyprowadził kraj z nędzy i średniowiecza. Dziś za petrodolary powstała magiczna bajka na pustyni. Miraż. Nadal robią tradycyjne łodzie dhow, w końcu kolacja o zachodzie słońca kosztuje z 90 dolców w Dubaju, więc jest zapotrzebowanie na kulturę. Plaże na północy kraju zdmuchnął cyklon parę lat temu, te najlepsze są na południu. Niemniej kolor wody robi wrażenie. Jadeitowy. Intensywnie odcinający się od gór. Tam gdzie woda, tam życie. Wzdłuż cieków wodnych gaje daktylowe. Bardzo arabsko. Na ulicach tradycyjne stroje. Od 2020 jest nowy sułtan. Tego też szanują. Dzieci dostają... sułtanowe. Kieszonkowe wprost od władcy: ciekawe kiedy polscy rozdawnicy na to wpadną... Osiołki, kozy, wielbłady chodzą samopas, na kolację wracają do zagrody. Jak rozjedziesz wielbłada za dnia: płacisz. Jak w nocy: płaci właściciel. Nie ma bezpańskich zwierząt. Wszystko jest poogarniane. Pośrodku pustyni osiedla. Plaże puste, czasem wieczorem rodziny przydą popluskać w morzu, prztrącą daktyla, alkoholu nie ma. Może poza piwem, ale 0.0%. Mają swoje tradycje i tego się trzymają. Nas zachwyca ich morze i schludność. Ich: deszcz i śnieg. I nasze Tatry. Na południu w lipcu i sierpniu mają monsun, więc temperatura wynosi tylko 24'C i pada deszcz. Cały arabski świat zjeżdża wtrdy do Omanu, kiedyś potężnego państwa regionu, żeby nacieszyć się deszczem i odetchnąć od 50' upałów. Każdego bawi co innego, dlatego ta planeta jest taka fajna. Często dziwna, zaskakująca i dlatego warto po niej krążyć. Oman to całkiem inny świat, nie znaczy gorszy, po prostu odmienny,co ma wady i zalety. Kieszonkowe od państwa: to się nazywa kiełbasa wyborcza!







Komentarze
Prześlij komentarz