Wietnam: Wioski, ryż, Mai Chau
Mai Chau powitało nas sucho, to dobry znak. Z lodge poszłam na spacer pośród pól ryżowych, gdzie trwają żniwa. Wioska leży między gorami, w dolinie. Niestety rolnicy wypalają pozostałości po zbiorach i jest mgła smogowa. Niemniej wygląda to nieźle. Samo miasteczko jest dużo mniej turystyczne od Sapa, nie tak skomercjalizowane. W restauracjach brak menu po angielsku, najczęściej wcale nie ma menu... Owszem, można tanio kupić owoce, ale nie ma sklepów z badziewiem. Te odnajdziemy wioskę dalej w hurtowych ilościach.
Nazajutrz spacerujemy po okolicznych miasteczkach i obserwujemy ludzi przy żniwach brodzących w ryżowiskach. Jakaś pani szuka ślimaków. Facet w błocie po kolana rżnie ryż i zbiera w pęczki. Na ulicach maty z suszącymi się plonami. Podoba mi się bardziej niż w Sapa, gdzie doatła masowa turystyka, tu jest po prostu fajnie. Dzieci nie biegają bose za nami wciskając nam cokolwiek, jest normalnie.
Mai Chau jest 3h jazdy od Hanoi. Część po lokalnych drogach, więc się jedzie i jedzie, ale to powoduje, że jest tam kameralnie. Warto zaliczyć zanim dotrze tam masówka.


















Komentarze
Prześlij komentarz