Posty

Dania: Rowerem przez świat

Obraz
Duńczycy od dziecka jeżdżą na rowerach, połowa dojeżdża do pracy i szkoły, a dziennie przeciętny Duńczyk pokonuje 1.4 km. Wszyscy razem 8 milionów km. 9 na 10 ma rower. Jest moc!  W tym kraju do wszystkiego podchodzi się racjonalnie: popsuło się, to trzeba naprawić, ale jak działa, to nowe jest zbędne. Są minimalistyczni. Zarówno w wysposażeniu domu, jak i w zakupach. Stare ubrania, sprzęty wystawia się przed dom, może się komuś przyda. Nie mają samochodów czy rowerów na pokaz, wszystko ma długo służyć, klasyka zatem cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Solidne. Nie do zdarcia. Zamożnością nie wypada się chwalić przed innymi. W domu mogą mieć pełno gadżetów, luksusy, ale nie pokazuje się tego na zewnątrz, nie wypada. Zawiść to nie tylko plotki, to złe emocje, nie należy prowokować złych odczuć u innych. Co Duńczycy robią jak nie pracują? Hyggują. Cieszą się zaciszem domowym pod mięciutkim kocykiem z herbatą w dłoni lub idą do lasu, parku, na spacer. Często wybierają się na wyc...

Dania: Wyborna Jutlandia

Obraz
Czysto, schludnie, ordung! Tylko pogoda w kratkę. Początek września bywa już tutaj mokrawy. Chmury przelatują nad Jutlandią: czasem słońce, czasem deszcz. Dotarłam do samego końca. Aż za Skagen, do Grenen. Tu łączy się Bałtyk z Morzem Północnym, a wydmy nadal są ruchome, zasypały nawet kościół. Dzięki wizycie w oceanarium wiem co tu pływa, naturalnie nie jest to tak fantastyczne jak jakimś Durbanie w RPA czy kolorowe jak choćby w Monaco, ale daje pewne spojrzenie na faunę morską wokoło. Idę wzdłuż morza. 1 mila po piachu, sypkim. Wieje. Niby 20 stopni, ale przydaje się wiatrówka. Można moczyć nogi, ja wybieram opcję w butach sportowych. Wracam z wydmą w środku. Wysypuję piach. Wracam do autokaru. Jak nie pada, to wycieczka jest warta zachodu, ale w deszczu sobie tego nie wyobrażam, chyba że traktorem za 40 DKK (6€).  Czas na rybkę w smażalni w Skagen, tu jest największa przetwórnia owoców morza w Danii. Intensywnie pachnie rybą, ale ceny przyjaźniejsze niż nad Bałtykiem. Podstawowe...

Dania: Pohyggujmy w słońcu Kopenhagi

Obraz
Prom dopłynął do Ystad. Wysiadamy. Tylko gdzie ta Skandynawia? Nic nie widać o 7 rano. Wszędzie mgła. Jak w reklamie na spotify: Poczuła powiew chłodu i pomyślała, że to już jesień, a to był tylko dział mrożonek, jesieniary zrobią wszystko, żeby poczuć ten klimat. No mniej więcej tak to leci;) Wjeżdżamy w tę mgłę, ale prognozy obiecują słońce. Czas pokonać most nad Sundem i zobaczyć duńską stolicę.  Tak, Kopenhaga to czasem też inna pogoda niż zimno, wiatr i ulewa. Zdecydowanie można się tu zakochać. Hygge - radość z codzienności. Skupienie się na chwili. Taki buddyzm po lokalnemu do mnie bardzo przemawia. Cenowo znośnie. Przelicznik: cena na pół = pln. 50 dkk = 25 pln. Obiad to około 200 dkk, czyli po warszawsku. Burger z 55 do 85 w wersji ubogiej. Za 130- 150 jakieś jedzenie można już znaleźć. Gotowe jedzenie w markecie w tylu pokebowl tak do 100 dkk.  Syrenka wygrzewa się w słońcu, symbol miasta oblepiają tłumy, a jest niedzielny poranek, co będzie jak dopłyną gigantyczne s...