Crociera: statek miłości.

Wydawałoby się, że już tyle rodzajów turystyki mam za sobą, a wcale nie. Właśnie wyruszyłam w rejs wycieczkowcem. Takim nie za dużym. Tylko 2800 ludzi i z 1000 załogi. Pierwsze wrażenie: chaos. Nic się nie zgadza. Klucze na drzwiach: tutaj je wyrabiają w porcie. Wypływam z Maghery, ale check-in robią na Tronchetto. Oczekiwanie na przyjęcie. Jak schodzę z kluczem w dłoni, jeszcze skanowanie bagażu. Jak już wszystko niby gra: autobusem albo łódką nas zawożą na statek, który stoi całkiem gdzieś indziej. Grupę porozrzucało po autobusach. Ja czekałam na koniec, część już pojechała. Efekt: rozeszli się po statku. Przy okazji nie do końca zrozumieli detale. I że spotkanie o 17h. Znalezienie ludzi na 12 piętrowym wycieczkowcu jest jak odkrycie gdzie jest basen zewnętrzny. Wszyscy płaczą, że go nie ma. Owszem, też początkowo pominęłam. I tak oto od 14h do 23h walczyłam z detalami. Kto ma jaki pakiet napoi i co jest w cenie. Czemu piwo bezalkoholowe nie liczy się jako soft drink? Czemu ten ma szampan, a tamten nie? Co jest na kolację? Czy w niedzielę będzie msza? W ciągu kilku godzin już pani zdążyła zgubić dowód, kartę do pokoiju i 2 karty kredytowe. Oj, dzieje się. 

Wiem jedno, zazdroszczę tym, co mają okno i balkon. Ja żyję jak szczur. Mam blisko do recepcji, więc nie powinnam narzekać. Jest tu też spokój, ale nie wiem czy jest rano czy noc. Za takie pokoje bez okna w Azji placilam ułamek ceny zwykłego pokoju. Na jedną noc ok, ale na tydzień, to będzie męczące. Czy wstawać czy się wylegiwać: nie wiadomo. Ponoć im wyżej tym bardziej buja, nie przeczę, ale póki co szykuje się słoneczny tydzień. Część ma wycieczki wykupione przez biuro, część nie i płacze, że nie może się dopisać. Odstałam dzisiaj z 15 razy w kolejkach do stanowiska wycieczek i recepcji. Już mnie tam wszyscy znają. Dostali po paczce słodyczy, więc mogę jeszcze nieco pozużywać ich cierpliwości. Jutro czeka mnie zdalne załatwianie dokumentu potwierdzającego zgubienie dowodu osobistego, więc też nie będę się nudzić. Mam nadzieję, że jak ogarnę jutrzejszy dzień, to sytuacja się wyklaruje. A przede wszystkim ludzie nauczą się korzystać z aplikacji przewoźnika, która... jest po polsku. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kambodża: Spokojnie, w południe już będziemy poza krajem

Indie: Gdzie się podziała egzotyka tamtych dni??

Kenia: Kwenda! Jedź! Amboseli czeka!