Posty

Rajlandia: Niespodziewane weselicho

Obraz
Północ Tajlandii oferuje różnorodne uroki. Począwszy od kultowych świątyń okolic Chiang Rai jak Biała Świątynia stworzona przez współczesnego wizjonera i artystę, Chalermchai Kositpipat, czy Niebieska Świątynia Tańczącego Tygrysa, dzieło jego ucznia, Phuttha Kabkaew. Obie robią ogromne wrażenie, ich aspekt wizualny jest tak odmienny od tradycji, że nie sposób się napatrzeć. Biel to symbol czystości Buddy, a kolor niebieski symbolizuje nieskończoność nieba, oceanu, duszy. Gdzieś niedawno czytałam, że bogowie w hinduiźmie są koloru niebieskiego, bo są bezkresni. Północ to także rzeka Kok oddzielająca Tajlandię od Myanmy oraz Mekong, umożliwiający wycieczkę do Laosu, gdzie turyści odkrywają nowo wybudowane chińskie miasto. Nic takiego, ale jednak z mapy-zdrapki można kolejne państwo odhaczyć. Wiem, złośliwa jestem. Północ to też tradycyjne masaże, nieco inne niż w Bangkoku czy Krabi, albo Hua Hin czy Pattaya. No i plemiona. Niestety tradycje zaciera współczesność i choć wioskę za...

Rajlandia: Urodzinowa wycieczka z Phitsanulok do Chiang Mai

Obraz
Uwielbiam wstawać o 5h30. Dzisiaj w nocy z 4x budziły mnie wiadomości z Polski. Inna strefa czasowa. Coś wisi w powietrzu. Po śniadaniu ruszamy na spotkanie z czczonym wizerunkiem Buddy w pobliskiej światyni. Spotykamy mnicha. Tony, mój przewodnik, zdejmuje buty na środku ulicy i przekazuje mu hojne dary Zakupione na stoisku obok. Potem się modli, bije pokłony, na koniec przelewa wodę z kubka do miseczki. Dokonało się. Wiem, że to nie przypadkowa ofiara. To prezent dla mnie. Chodzimy po kompleksie świątynnym. Oglądamy Buddę leżącego w trumnie. Wystają mu stopy. Bez stóp byłoby to tylko złote pudełko, a tak wiemy co to jest. Obserwujemy wiernych. Idziemy dalej. Nagle dostaję woreczek. Pytam co to? No ślimaki. Co? Do jedzenia?? Nie, żywe. Dzisiaj ważny dzień, więc z okazji moich urodzin Tony wypuszcza je do rzeki. No czuję jak zapasy dobrej karmy się nade mną kumulują. Dostaję też okrągły amulet z wizerunkiem Buddy. I biały sznureczek. 2 tygodnie temu nosiłam w Indiach Śiwa insurence, te...

Indie: Zachód słońca na Mandovi

Obraz
Co sądzę o Goa? Jechałam tu z ciekawością, bez uprzedzeń. Słyszałam o wspaniałym wybrzeżu, 3.5h lotu z Dubaju, ale Indie i plaża to mi się nie spinało. Zatem jestem. Pierwsza obserwacja: plaża jest czyściuteńka. Spore fale, ale nie takie oceaniczne jak w Kenii czy Brazylii, albo z drugiej strony Indii w Mahabalipuram, tu jesteśmy nad Morzem Arabskim. Plaża lepsza niż na Bali. Nie żartuję. Jestem w Candolim . Piasek jest wyczesany. Bardzo zadbane wszystko pod turystów, choć dojście średnie. Na plaży ogromne budy i wypożyczalnie leżaków i parasoli. Inny świat. Sama miejscowość to centrum hotelowe i ciągnie się to aż za Bagę: bary, restauracje, dość gęsta zabudowa. Taka Kuta i Legian Street na Bali. Ten sam styl. Nawet znalazłam chodnik nie zastawiony samochodami i innym ustrojstwem. Jak to możliwe? Są kary za parkowanie i rzeczywiście chodzą po nim ludzie, a nie krowy. Dzisiaj zrobiłam godzinny obchód okolicy i nie znalazłam ani jednej krowy. Dopiero popołudniu kilka się zdarzyło na obrz...